czwartek, 12 stycznia 2017

Candy u Liwki :)

11 stycznia minęły 2 lata odkąd prowadzę tego bloga. Wiele się przez ten czas napracowałam, jeszcze więcej nauczyłam. Blog to taka moja odskocznia, miejsce gdzie mogę pokazać to co kocham robić najbardziej. Długo się wahałam czy uczcić w jakiś sposób to wydarzenie, czy udawać, że nie pamiętam licząc, że nikt się nie dopatrzy. Mój blog nie jest jakoś tam specjalnie poczytny, ale doszłam do wniosku, że te szesnaście tysięcy odsłon z hakiem nie zrobiło się samo i jednak tym, którzy tu zaglądają należy się jakaś nagroda :) Postanowiłam zorganizować skromne candy :)


Taki skromny banerek udało mi się przygotować, będę wdzięczna jeśli pojawi się na blogach/stronach uczestników, jednak nie jest to warunek konieczny. Zasady zabawy są bardzo proste - wystarczy wyrazić chęć udziału w zabawie zostawiając komentarz pod tym postem podając jednocześnie nr zestawu jaki wybieracie. Oto one:

Zestaw nr 1 składa się z bransoletki na drucie pamięciowym wykonanej z pięknie błyszczących szklanych kryształków w odcieniach brązu w parze z brązowymi sutaszowymi kolczykami

Zestaw nr 2 to dwie bransoletki na gumce wykonane z zielonych jadeitów z zawieszkami oraz para sutaszowych kolczyków w lodowych odcieniach (jakby powiedziała Liwia- kolczyki mają kolor elzowy ;))


Zestaw nr 3 to pastelowy sznur koralikowo- szydełkowy (tak! posiadłam tę wiedzę tajemną!) w postaci bransoletki oraz para sutaszowych kolczyków w podobnym kolorze

Zestaw nr 4 to niespodzianka. Osoba, która się na niego zdecyduje będzie miała możliwość sama skomponować sutaszowe kolczyki wybierając kształt, formę i kolory


Spośród każdego numeru Liwia wylosuje jedną osobę, która otrzyma wybraną nagrodę. Zapisy trwają do 31 stycznia, a wyniki ogłosze w okolicach walentynek :)
Mam nadzieję, że zestawy które przygotowałam przypadną Wam do gustu i zachęcą Was do udziału w zabawie i nie skończy się tak, że zostanę jej jedyną laureatką :) Serdecznie wszystkich zapraszam! 

niedziela, 1 stycznia 2017

Idzie nowe!

Najlepszego w Nowym Roku! Zdrowia, szczęścia i niekończących się inspiracji :)
Miniony rok był dla mnie trudny. Zaczął się źle, potem zaskoczył. Rok 2017 na pewno będzie rewolucyjny :) Ale mimo obaw, jest we mnie mnóstwo radosnego oczekiwania na to jak się to wszystko rozwinie. Noworocznych postanowień nie robię, ale jeśli mogłabym  mieć życzenie to bardzo bym chciała poradzić sobie ze wszystkimi nowymi wyzwaniami i nie stracić przy tym tego co kocham najbardziej- czasu na swoją pasję. Trzymajcie kciuki!

Postanowiłam w Nowy Rok wejść z przytupem :) Pisałam już wcześniej, że nie cierpię jedwabiu shibori. W całej mojej karierze udało mi się wykonać trzy prace z jego użyciem. Pierwsza bez skrupułów wylądowała w koszu na śmieci, druga para kolczyków nie wyszła tragiczna i została w moich biżuteryjnych zbiorach (nawet je czasem zakładam), trzecią zobaczycie za chwilę. Na shibori zdecydowałam się głównie dlatego, że lubię wyzwania i niekomfortowo czuję się w sytuacji kiedy coś mnie przerasta :) W życiu nie zatrzyma mnie jakiś kawałek jedwabiu. I chyba nie zatrzymał. Z efektu jestem bardzo zadowolona, chociaż łatwo nie było. Najgorsze w kolczykach jest to, że muszą być dwa :) O ile pierwszy wyszedł całkiem fajnie tak dopasować do niego drugi stanowiło nie lada wyzwanie. Wyszło całkiem równo i całkiem ładnie, mam nadzieję, że nie tylko mi się tak wydaje :)




















wtorek, 20 grudnia 2016

Manufaktura Świętego Mikołaja :)

Ostatnie dni pewnie jak wszystkim upływają na przygotowaniach do Świąt. Okna umyte, porządkui zrobione, choinka ubrana :) Gotować nie będę bo nie umiem- tym zajmie się mąż :) 
Znalazłam jednak trochę czasu na sutaszowo- koralikową twórczość. Powstało w sumie pięć par kolczyków i trzy bransoletki. Forma bardzo prosta, to chyba nawet jeden ze "standardowych" sutaszowych wzorów, dlatego też pozwoliłam sobie poszaleć z kolorystyką i koralikami. Wyszło kolorowo i świątecznie, a zważywszy na to, że ponad połowa moich prac stanie się świątecznym podarunkiem dla kilku koleżanek to wyszło idealnie! Mam nadzieję, że obdarowane podzielą mój entuzjazm :)

























Chciałabym wszystkim Wam życzyć wesołych Świąt Bożego Narodzenia pełnych spokoju, radości i rodzinnego ciepła. Niech staną się czasem odpoczynku, czerpania siły i inspiracji na cały nadchodzący rok :*

czwartek, 8 grudnia 2016

Ho! Ho! Ho!

Jestem potworem. Świątecznym potworem :) Kocham, uwielbiam, ubóstwiam Boże Narodzenie i okres przedświąteczny :) Mam totalnego fioła na punkcie dekoracji, dodatków, pierniczków i innych kokardek, a do tego ślepo wierzę w Świętego Mikołaja. Mimo wszystko :) Dla mnie grudzień mógłby trwać cały rok a choinkę sobie kiedyś posadzę na środku salonu :) Totalne wariactwo! 
Staram się co roku sama przygotowywać dekoracje i ozdoby choinkowe i mam nadzieję, że moje pociechy kiedyś z łezką w oku będą wspominać domową świąteczną atmosferę. 
Pierwsze ozdoby jakie zrobiłam (nie licząc tych z podstawówki, które moja mama nadal wiesza na swojej choince ) to bardzo modne karczochowe bombki z tasiemek. Myślę o nich z dużym sentymentem, bo wykonane zostały na moją pierwszą własną choinkę  a mała Liwia siedziała wtedy w moim brzuchu. Co roku dorabiałam jakieś, również z cekinów,żołędzi czy pistacji. Tylko takie wiszą na naszym drzewku

                   
                          
             

Tyle w ramach nudnych sentymentów, w tym roku bombek jako takich nie zrobiłam. Ale Liwka zmotywowała mnie do stworzenia innych ozdób. I tak powstało ok 40 różnokolorowych pomponów z włóczki, które dzielnie kręciło również moje dziecię. Oczywiście lubimy sobie upraszczać pewne sprawy i do ich wykonania użyłyśmy specjalnych kółeczek :) Ale same pompony nie satysfakcjonowały małej miłośniczki zabawek i zostałam zmotywowana do uszycia kilku filcowych ozdóbek. Krawcowa ze mnie (jeszcze) marna, ale efekty i tak przerosły moje oczekiwania














Chciałam tylko nadmienić, iż wszelkie brokatowe dodatki to dzieło małej Liwki, która bardzo chciała mieć swój udział w powstawaniu choinkowych zabawek :)

Wszystkim, którzy dotarli do końca tego przydługiego posta chciałabym jeszcze pokazać prezent jaki wygrałam w candy u Elfa :) Dodarł do mnie przepiękny łapacz snów, który docelowo zawisł nad łóżkiem Liwki i chyba ostatecznie przekonał ją do spania we własnym łóżeczku :) Chciałam jeszcze raz podziękować jego autorce w imieniu własnym i oczywiście mojej pociechy, która była absolutnie zachwycona, zwłaszcza, że prezent dostała od samego Elfa :) Prawdziwe czary :)








niedziela, 4 grudnia 2016

Renifer

W przerwie świątecznych przygotowań udało mi się uszyć kolejny wisior, którego centrum stanowi duży kamień w kolorze żółtym. Oj, przyznam, że z racji koloru długo patrzyłam na niego krzywym okiem. Nie lubię żółtego a już takiego "wybrudzonego" w szczególności. Na początek obszyłam go sznurkami w odcieniach beżu, brązu i złota i w takim właśnie kierunku zamierzałam iść budując go dalej. Ale było nudno. Mdło i nudno. I tak dopadłam się do pudrowego różu, pomarańczu i czerwieni, aby wisiorowi dać trochę życia. Jego formę wzbogaciłam też o kwiatuszek w miejscu dziurki na zawieszkę. Ostateczny efekt przerósł moje oczekiwania i naprawdę jestem zadowolona z tego jak wyszło. Mimo trochę smutnego koloru kamienia wisior jest dla mnie pełen radości, może to właśnie przez te nadchodzące święta tak go widzę. I gdybym na bocznych kryształach dorobiła rogi powstałby renifer :)