sobota, 26 listopada 2016

Zielonooki

Dzisiaj krótko :) Moje dziecko prawie siłą zmusza mnie do wykonywania świątecznych ozdób w postaci filcowych zawieszek i pomponów z włóczki, więc niewiele czasu pozostaje mi na cokolwiek nieświątecznego. Przyznam się też, że kombinuję też coś innego, ale o tym będzie osobny post ;) Ale udało mi się niepostrzeżenie stworzyć malutki koralikowy komplet składający się z kolczyków i wisiorka. Jego bazą są piękne zielone kryształki oplecione złotawymi superduo i fioletowymi toho - w ramach ożywienia. Komplet prosty, ale na tyle okazały, że doskonale sprawdziłby się jako dodatek do wyjściowej kiecki :) 









wtorek, 15 listopada 2016

Aksamitne broszki

Kolejna porcja maleństw gotowa :) Tym razem coś, czego jeszcze nigdy nie robiłam - aksamitne broszki. Dość uważnie śledzę wszelkie biżuteryjne nowinki dostępne na facebooku, blogach czy sklepach, w których robię zakupy. Kiedy na blogu Royal Stone pojawił się wpis o broszkach z aksamitki (TU) przepadłam- wydały mi się tak absolutnie urocze, że musiałam je zrobić :) (Chociaż aksamitkę trochę pamiętam z lat 90-tych kiedy moja starsza siostra nosiła ją na szyi i raczej sama aksamitka nie kojarzyła mi się z niczym fajnym)
Broszki powstały w czterech kolorach i ozdobione zostały różnokolorowymi kryształkami i koralikami Toho. Nic skomplikowanego, ale efekt naprawdę ucieszył moje oczy. Wydaje mi się, że taka mała broszka może być doskonałym niezobowiązującym mikołajkowym upominkiem- sprawdzi się w tej roli na pewno doskonale. Ja zawsze mam takie drobiazgi w szufladzie na różne okazje i potem ze zdziwieniem odkrywam, że osoby przeze mnie obdarowane, nie posiadają ręcznie wykonanej biżuterii w zakresie swoich zakupowych poszukiwań, ale bardzo chętnie noszą takie drobiazgi :) Dziwne :)





































Naprawdę bardzo dużo czasu i uwagi poświęciłam aby dokładnie odkłaczyć broszki, ale aparat okazał się bezlitosny ukazując to, co dla oka mało widoczne, więc muszę je jeszcze dopieścić :) 

wtorek, 8 listopada 2016

Ciemno wszędzie

Dzisiaj kolejny post wyzwaniowy :) Chociaż jestem wielką wielbicielką kolorów, czasem nawet we mnie odzywa się chęć stworzenia czegoś bardziej  stonowanego. Tym razem padło na kolię, bo dawno nie szyłam nic większego :) Nie chciałam jednak topić się w klasycznej czerni i wybrałam równie elegancki granat połączony z odcieniem hematytu. Kolia składa się głównie z granatowych kryształków, ale nie mogłam się powstrzymać przed szaleństwem i wkradły mi się takie dwa czerwone... :) Myślę, że nie popsuły efektu i mam nadzieję, że to nie tylko moje zdanie. W sercu naszyjnika znajduje się granatowy migdał opleciony Toho 8/0. Wpadłam też na pomysł stworzenia czegoś w rodzaju pióropusza z Rizo, co moim zdaniem wygląda bardzo efektownie. Dół naszyjnika zdobi kryształek w koralikowym koszyczku oraz granatowy chwost. Wszystko zawisło na stworzonym przeze mnie łańcuszku z hematytów. Myślę, że taka biżuteria doskonale wypadłaby w towarzystwie czarnej sukienki na andrzejkowej potańcówce :)

 Naszyjnik zgłaszam na wyzwanie Szuflady "Ciemno wszędzie..."















Przydałoby się jakieś fajne zdjęcie na modelce, wtedy byłoby widać jak kolia ładnie się prezentuje,  ale niestety ja w żadną wyjściową kieckę się już nie zmieszczę :P Wybaczcie więc jakość zdjęć na których łapałam ostatnie dzienne światło. Pozdrawiam! 

czwartek, 3 listopada 2016

Pstryki, patyki, KAMIENIE i KORALIKI :)

W ramach rozrywki powstały ostatnio dwa maleństwa. Pierwsze z nich to niebieski wisiorek, dość sporych rozmiarów, ale za to bardzo prosty w wykonaniu. Jego głównym elementem jest niebieski kamień, którego nazwa jest dla mnie niestety tajemnicą :/ Kamień jest jednym z kilku jakie dostałam w nagrodę i nie był podpisany, a ja znawcą raczej nie jestem . Jeśli ktoś wie- będę bardzo wdzięczna jeśli się tą wiedzą ze mną podzieli. Kamień otoczyłam taśmą cyrkoniową w klasycznym białym kolorze, a górę wzbogaciłam kilkoma kuleczkami niebieskich agatów, żeby nie było znowu tak klasycznie :)  Tył podkleiłam szarą ekoskórką, a boki wykończyłam Toho. Całość zawiesiłam na łańcuszku ze stali chirurgicznej. Wisiorek bardzo mi się podoba mimo zupełnie niejesiennego wydania :)












Drugą ozdobą jest maleńka broszka z kameą. Kamei osobiście nie lubię. Wydają mi się trochę za plastikowe.... Jednak ich wielbicielek nie brakuje stąd właśnie broszka. Jest to wzór najprostszy z możliwych, wykonany hematytowymi Toho w różnych rozmiarach. Broszka jest skromna i klasyczna, ale nadzwyczaj dobrze prezentuje się z białą koszulą.






Pogoda nie rozpieszcza więc moje fotki pewnie znów nie są najlepsze, nad czym ubolewam i ciężko pracuję. Mam nadzieję, że wybaczycie. Poniżej jeszcze kilka zdjęć wspólnych :)












sobota, 29 października 2016

Małe a wielkie

Nie czuję się zbyt pewnie w małych formach sutaszowych. Ale to znaczy, że trzeba trochę nad nimi popracować :) W tym tygodniu wymyśliłam sobie małe kolczyki, których kluczowym elementem będą hematytowe obeliski. Strasznie podoba mi się ich surowość. Byłam szczęśliwą posiadaczką ich dwóch odcieni, więc postanowiłam zrobić dwie pary kolczyków- jedne w srebrze drugie w złocie. Wykorzystałam metalizowane sznurki, perły Swarovskiego, fire polish i taśmę cyrkoniową. Z efektu jestem całkiem zadowolona, zwłaszcza ze srebrnych kolczyków, które podobają mi się bardziej niż złote- złoto to po prostu nie mój kolor. Wydaje mi się, że mimo małych rozmiarów mogą stać się bardzo efektowną ozdobą. Małe a wielkie!